#154 Recenzja książki "Zew księżyca" Patricii Briggs

#154 Recenzja książki "Zew księżyca" Patricii Briggs

Nawet kiedy chcesz stać na uboczu i się nie wychylać, to kłopoty czasem i tak cię znajdą.
Seria Patricii Briggs miała w Polsce już jedno wydanie kilka lat temu, wtedy o niej nie słyszałam i nie miałam okazji przeczytać jej twórczości. Tydzień temu na rynku pojawiło się wznowienie, czytelnicy rzucili się na tę powieść, nie równię się od nich, bo sama chciałam dać tej książce szansę, szczególnie, że dużo osób mi ją polecało. Ostatnimi czasy, fantasy bardzo wpasowuje się w moje gusta i nie mam jego dość, jednak nie czytałam dawno nic dobrego powiązanego z wampirami, wilkołakami itp., dlatego sądziłam, że ta książka sprawdzi się idealnie. Przyszła do mnie kilka dni temu i w sumie jeszcze tego samego dnia po nią sięgnęłam i przeczytałam, ale czy mi się spodobała? Jestem zakochana, jak większość czytelników czy może totalnie zawiedziona?
Mercedes stara się trzymać z dala od kłopotów. Nie drażni wilkołaków, nie wchodzi w drogę wampirom, wie, że lepiej im nie podpaść, bo jedni są gorsi od drugich. Spokojnie prowadzi warsztat, po pracy wraca do domu, albo jedzie do lasu by zmienić się w kojota i pobiegać... tak ta kobieta nie jest do końca człowiekiem, ale dobrze się kryje i nie wychyla, nie chce komplikować swojego życia. Niestety to nie jest takie łatwe, gdyż pewnego wieczoru znajduje u siebie na ganku martwego wilkołaka, który dorabiał u niej w warsztacie, a ona sama zostaje wciągnięta w sporo kłopotów. Po pomoc udaje się do alfy wilkołaków, który dba, by żaden ze stada jej nie zaczepiał, tyle że on też ma problemy, ktoś porwał jego córkę. Ta dwója mimo że zbytnio się nie lubi to musi zacząć współpracować i odkryć kto stoi za tymi wszystkimi kłamstwami i zbrodniami. Wrogiem może okazać każdy, nawet najbliższy przyjaciel, w świecie, gdzie wampiry i wilkołaki są tajemnicą nic nie jest bezpieczne, nawet oni sami. Wiele osób jest zdolnych zrobić wszystko, by ich zniszczyć. Czy Mercedes dowie się prawdy? Czy przerwa tę walkę?

"Mac gwałtownie odsunął ode mnie głowę, ale kurczowo zacisnął ramiona wokół moich bioder. Zawarczał. Poczułam na nodze wibracje jego piersi.
- Moja - syknął.
Adam zwęził oczy. - Nie sądzę. Ona należy do mnie.
Może i schlebiałaby mi ta sytuacja, gdyby nie fakt, że pierwszy z nich miał na myśli posiłek, natomiast drugi... Wolałam nawet nie zgadywać."

Do napisani tej recenzji zbierałam się dłużej niż zwykle, ale chciałam dać sobie czas by ochłonąć i ocenić książkę na postawie tego co wiem, a nie tego jak się czuję. Gdybym miała oceniać przez pryzmat moich emocji, to niestety musiałabym powiedzieć, że nieco się nudziłam przy czytaniu, najciekawsze były dialogi, bo w nich działa się największa akcja. Jednak jeśli chodzi o opisy i bohaterkę to jestem zawiedziona, wiem, że w tej chwili wiele osób ze mną się nie zgadza i macie do tego prawo, ale po prostu nie ruszyła mnie ta książka. Najpierw nie mogłam się wciągnąć, potem przez kilkadziesiąt stron, byłam naprawdę zainteresowana, ale w dalszej części, jakby ktoś mnie zresetował i już mnie nie ruszało. Nie wiem czy to zasługa słabego dnia, czy po prostu to nie mój styl, czy po prostu książka jest nudna. Nie umiem odpowiedzieć na te pytania, bo do tej pory mam mieszane uczucia, niby jest fajnie, ale napisane na jednej emocji.
Zew księżyca to dobrze napisana książka, są w niej rzeczy, które powinny być, by zaciekawić czytelnika, jest tajemnica, spisek, różni bohaterzy, oczywiście seksowni panowie i dawka humoru, która momentami powala na kolana. Jednak są też takie momenty, gdy miałam wrażenie, że niektóre fragmenty są zbędne, właśnie te opisy, które po prostu były „suche”, nie czułam w nich emocji. No i sama Mercedes mnie czasem irytowała, gdy w jednej chwili zachowywała się jak płochliwe kaczątko, którego nikt nie chce, by za sekundę rzucać ripostami, rządzić się i być wredną. Jasne, często spotyka się takie bohaterki w książkach, ale ta wyjątkowo mnie kuła po oczach. No i najgorsze co mnie spotkało, to że mogłam odłożyć lekturę i nie ciągnęło mnie do niej jakoś bardzo. Mogłam swobodnie zająć się czymś innym i nie dręczyło mnie, czy bohaterka dała sobie radę czy może zginęła na następnej stronie. A to chyba najgorsze co może spotkać czytelnika, gdy ma głęboko gdzieś, co się stanie z bohaterką. Ostatnia rzecz, która mnie nieco zirytowała to ostatnie sceny, jakie znajdziemy w książce, przez całą powieść nic nie wskazuje na to, że to ma się stać i nagle na koniec (za przeproszeniem) z dupy wzięta ta scena.

"- Warren jest wilkołakiem.
- Czym? - Kyle przestał się kołysać.
- Wilkołakiem. No wiesz, takie coś z dużymi kłami, co to pod wpływem księżyca biega na czterech łapach."

Tak wiem, ostro skrytykowałam tę książkę, a rzadko to robię, ale naprawdę jej nie czułam. Dobrze napisana, fabuła nawet ciekawa, intrygująca tajemnica, ale brak emocji. Szkoda, bo gdyby trochę ją podrasować to podejrzewam, że bym się zakochała, a tak to cóż... było okay i tyle. A to czy chcecie czytać to już oceńcie sami, bo ja nie wiem czy ją polecić.
Moja ocena to 6/10, przykro mi, że tak mało daje, ale jedyny żal jaki czuję to, taki, że mi się nie spodobało.
Pozdrawiam,
Wasza Dominika

Wydawnictwo: Fabryka Słów
Autor: Patricia Briggs
Oryginalny tytuł: Moon Called
Stron: 424
Data premiery: 10 marca 2017r.
Za książkę dziękuję
#153 Recenzja książki "Ogień, który ich spala" Brittainy C. Cherry

#153 Recenzja książki "Ogień, który ich spala" Brittainy C. Cherry

Miłość nie zawsze jest prosta, czasem prowadzi nas krętymi drogami, na których czeka wiele przeszkód, ale czasem warto zaryzykować.

Brittainy C. Cherry jest jedną z autorek, które potrafią niesamowicie sterować emocjami czytelnika. Z książek jakie są wydane w Polsce, najbardziej polubiłam Art&Soul, a najmniej przypadł mi Pan Daniels, wszyscy go pokochali, a mnie sprawił niewielki zawód. Jednak nie waham się ani sekundy, jeśli widzę w zapowiedziach nową powieść Brittainy. Tak było przy Ogień, który ich spala, wiedziałam, że ta książka będzie moja, nie ważne jakim sposobem, ale na pewno ją przeczytam. Szczęście się uśmiechnęło do mnie i Księgarnia Livro sprezentowała mi egzemplarz, który cóż... pochłonęłam w cztery godziny i nie przerwałam czytania nawet nie chwilę. Wiedziałam, że będą mi tylko potrzebne naklejki do cytatów i święty spokój. Cztery godziny minęły, a ja otworzyłam Worda i zaczęłam pisać tę recenzję. Co mi się podobało? A co nie? Wszystko znajdziecie poniżej!
Alyssa jest poukładaną dziewczyną, która kocha muzykę, swoją siostrę, nie wdaje się w konflikty z ludźmi i jest chyba najmilszą osobą, jaka chodzi po ziemi. Jej przeciwieństwem jest Logan, chłopak, który ma matkę narkomankę, ojca brutala i pijaka, a sam by uciec od problemów, często sięga po używki. Kiedy ta dwójka się poznaje, nie zdają sobie sprawy z tego jak wiele ich połączy, a jak jeszcze więcej poróżni. Na początku są przyjaciółmi, uwielbiają spędzać ze sobą czas, wzajemnie się wspierają w ciężkich chwilach. Gdy Logan jest blisko załamania, z pomocą zawsze przychodzi mu Alyssa, gdy ona ma problemy, on zawsze wie co zrobić by się uśmiechnęła. W końcu tej dwójce przestaje wystarczać przyjaźń, decydują się na poważny krok, chcą tylko siebie, nie mogą bez siebie żyć, uzależnili się od drugiej osoby. Jednam mimo miłości jaką się darzą nie są w stanie powstrzymać dramatu, który nadchodzi i który zmieni ich oboje. Pojawia się tylko pytanie czy dadzą radę podnieść się i ruszyć dalej? Czy Logan przezwycięży swoje demony? Czy Alyssa będzie dość silna by zawalczyć o siebie?

Lubimy myśleć, że nasze zdanie jest najważniejsze, a krzywda największa, podczas gdy tak naprawdę jesteśmy niczym więcej niż kropeczką na gigantycznym niebie. Kropeczką, której zniknięcia właściwie nikt nie zauważy. Kropeczką, która być może wkrótce zostanie zastąpiona przez podobną, też przekonaną o własnej ważności. Chciałbym, żeby ludzie przestali na chwilę walczyć o przyziemne rzeczy...”

Najpierw powiem to, co złe. Przez pierwsze siedemdziesiąt stron nie mogłam się wciągnąć, brakowało mi typowych emocji jakie panują w książkach Brittainy, w mojej głowie pojawiały się myśli, że to koniec, że autorka się wypaliła i już nie stworzy nic, co mnie do głębi poruszy, że stała się jedną z tych co pisze, by tylko wydać i zarobić. Jednak nawet nie wiecie, jak się cieszyłam, gdy to okazało się nieprawdą. Nawet nie wiem kiedy, ale książka mnie totalnie pochłonęła, przewijałam kartki jedną za drugą, moje myśli całkowicie były oddane Alysson i Loganowi, a emocje szalały. Ostatni tydzień miałam ciężki, nie mogłam się w nic wciągnąć, żadna książka nie sprawiała, że śmiałam się, płakałam, krzyczałam, czy reagowałam jakoś bardziej niż „Boże jakie to nijakie”. I w tym momencie pojawił Ogień, który ich spala i moje serce zaczęło bić, poczułam, że wróciłam do żywych.
Brittainy C. Cherry to autorka, która potrafi ze zwykłej miłosnej historii zrobić coś niesamowitego. Ktoś może mówić, że to zwykły romans, ale ja totalnie się nie zgadzam. To jakby wziąć wiadro i wypełnić je mnóstwem emocji: strachem, bólem, nadzieją, miłością, pragnieniem, walką, wymieszać je i wchłonąć. Tak właśnie się dzieje, gdy masz jakąś powieść tej autorki, jesteś atakowany tyloma emocjami, że płaczesz przez śmiech, krzyczysz ze złości, czy kręcisz głową z niedowierzaniem. Nie wiem jak ta kobieta to robi, ale każda z tych rzeczy zostaje w sercu i zakorzenia się tam, nie masz szans, by się ich pozbyć, następuje etap kaca książkowego, który nie minie, póki nie trafisz na coś równie genialnego.

Kochaliśmy się tamtej nocy. Kochaliśmy się bez ograniczeń, bez wymogów, bez strachu. Kochaliśmy się każdym pocałunkiem, dotykiem, orgazmem.
Kochaliśmy ból, blizny i nieposkromiony ogień, który nie chciał zgasnąć.
Kochaliśmy się tamtej nocy.”

Historię miłości Alysson i Logana może być porównywana do różnych innych książek, przeznaczonych dla nastolatek czy kobiet, można powiedzieć, że jest oklepane, bo przecież to przewidywalne, ale chyba właśnie to jest plusem jest książki. Widzimy jak dwoje bohaterów dorasta, jak muszą mierzyć się ze swoimi demonami, jak los rzuca im ogromne kłody pod nogi, jak upadają i nie wiadomo czy się podniosą. To jest piękne, bo takie rzeczy dzieją się naprawdę, Brittainy nie tworzy bohaterów, którzy nie mogą istnieć, ale takich, którzy są realni, którzy mogą być twoim sąsiadem, bo takie rzeczy się zdarzają. W tych książkach jest nadzieja, której brakuje nam wielu w trudnych chwilach, dzięki takim lekturom czasem łatwiej stawić czoła światu i nie dać się pokonać.
Moim zdaniem ta książka i wszystkie inne tej autorki są piękne, bo mają w sobie zalążek czegoś prawdziwego. Sprawiają, że wierzymy. Dlatego ja wierzę, że jeśli gdzieś na świecie jest taka Alysson i Logan, to na pewno się spotkają.
Nie muszę mówić, że polecam tę powieść bo to oczywiste, jestem zakochana i nie mogę przestać o niej myśleć. Płakałam, śmiałam się, nie dowierzałam i pokochałam. Genialna i cudowna.
Moja ocena to 10/10
Pozdrawiam,
Wasza Dominika

Wydawnictwo: Filia
Autor: Brittainy C. Cherry
Oryginalny tytuł: The Fire Between High&Lo
Stron: 400
Data premiery: 25 stycznia 2017r.
Za książkę z całego serca dziękuję
http://livro.pl/ogien-ktory-ich-spala-cherry-brittainy-c-sku1132614651.html
Dodaj napis

#152 PRZEDPREMIEROWO] Recenzja książki "MMA. Walka" Vi Keeland

#152 PRZEDPREMIEROWO] Recenzja książki "MMA. Walka" Vi Keeland

Czasem by wyjść poza sferę swojego komfortu, wystarczy przystojny bokser i nic więcej. ON zmieni całe twoje życie.
Premiera: 17 marca 2017r.
Macie czasem tak, że nie macie absolutnie nic do czytania na już? Możecie cieszyć się wolnością i planować sobie jakieś notki, które urozmaicą bloga? Tak też miałam w tym na początku marca. Siedziałam sobie, odpoczywałam, planowałam i cieszyłam się spokojem, miałam wszystko pięknie ułożone, wiedziałam, kiedy i co mi przyjdzie, wiedziałam, że będę mieć czas na każdą książkę. Idylla jednym słowem. A potem dzieje się tak, że najpierw listonosz przynosi cztery książki, potem wieczorem przyjeżdża kurier i przywozi kolejna powieść, a ty już nie masz wolnego tylko musisz zasuwać, bo nie wiesz kiedy i jak to wszystko ogarniesz. To spotkało i mnie w czwartek, siedziałam sobie niczego nieświadoma, a potem nagle bum i nie wiedziałam, od czego zacząć. Oczywiście jak to ja, wzięłam tę książkę, na której okładce był pan idealny i nie mogłam się powstrzymać. Zaczęłam czytać i nim się obejrzałam był już koniec.
Elle jest prawniczką, ma idealnego chłopaka, spokojne życie, wszystko układa się tak, jak każdy by o tym marzył. Jednak Elle nie jest do końca szczęśliwa, cały czas jej czegoś brakuje, ma wrażenie, jakby działała na autopilocie. Wszystko się zmienia, gdy do jej biura przychodzi Nico, bokser, który walczy w MMA. Od pierwszej chwili między tą dwójką przeskakuje iskra, nie są w stanie oderwać od siebie wzroku, nie wspominając o tym, że Elle musi notować, by wiedzieć, o jaki pozew chodzi. Nic nie jest proste, szczególnie że kobieta, woli trzymać się z dala od kłopotów, a już na pewno nie lubi walk w klatkach. Wszystko, co przyciąga ją do Nico, jednocześnie sprawia, że czuje niepokój i niepewność. Nico natomiast nigdy nie wiązał się na dłużej z żadną kobietą, jego poglądy się zmieniają, gdy poznaje Ellę. Czy uczucie zwycięży ze strachem? Czy przeszłość pozwoli tej dwójce odnaleźć spokój i w końcu odkryją to, co najprawdziwsze?

Ale tak naprawdę bycie idealnym jest przereklamowane. Jestem tylko bohaterką w swoim życiu, przechodzę od rozdziału do rozdziału w książce, którą napisała jakaś niewidzialna osoba, podczas gdy to ja powinnam być autorką swojej historii.”

Opisywanie fabuły książki erotycznej, bo za taką można uznać Walkę, jest bardzo trudne. Nie ukrywajmy, że autorzy bardziej skupiają się na seksie niż na tym, by ich bohaterzy byli dobrze wykreowani. Tak samo było z pisaniem opisu do tej recenzji, miałam ogromne problemy, bo nie da się dużo powiedzieć o Elle i Nico, gdyż ich problemy skupiały się na dwóch, trzech rzeczach i wkoło nich kręciła się cała akcja. Nawet nie mogę powiedzieć, jakich bo zaspoileruję całą powieść i nie będziecie musieli czytać. Ogólnie rzecz biorąc, Walka jest fajną książką, miło spędziłam z nią czas, nie raz i nie dwa śmiałam się w głos. Oczywiście sceny seksu są bardzo hot i Vi Keeland umie je pisać, są wyważone, smaczne i dobrze zrobione. Nawet sobie nie wyobrażacie jak ciężko mi to pisać. Walka to jedna z tych książek, które są fajne w treści i miło spędzamy przy nich czas, ale gdy mamy napisać o nich kilka słów, to następuje pustka w głowie.
Vi Keeland stworzyła fajną serię o sportowcach, którzy są gorący, bardzo seksowni, nieco bezczelni, aroganccy, ale przy tym bardzo przystojni, magnetyczni i pod „twardą” skorupą znajduje się czuły facet. Tak było przy Graczu, tylko on był bardzo bezczelny i zuchwały, ale mimo to polubiłam go, ale teraz moim faworytem stał się Nico z Walki. Ta powieść ma mniej dramatów, więcej porozumienia między bohaterami i jest bardziej zabawna. Sceny seksu oczywiście, o których muszę wspomnieć były obfite, podejrzewam, że gdyby podzielić książce na fabule i seks, to byłoby po równo. Wielkie ochy i achy są przerabiane chyba na każdej powierzchni w domu Nico, blat w kuchni, prysznic, kanapa, łóżko, nie mówiąc o klasycznym już zagraniu, czyli seksie gdzieś na łonie natury. Ten schemat jest tak powtarzający się, że powoli zaczyna męczyć. Czy nie mogą autorzy wymyślić czegoś nowego? Tylko zawsze to samo, te same miejsca i albo mi się przejadły już erotyki, albo po prostu autorzy wpadli w schemat, z którego nie mogą wyjść.

"– Jesteś piękną, mądrą, silną kobietą, która przywykła do tego, że traktuje się ją jak damę.
(…) Gdy się odzywa, czuję jego ciepły oddech przy swoim uchu, a jego słowa przyprawiają mnie o dreszcze na całym ciele.
Bo gdy w końcu znajdziesz się pode mną, na pewno nie będę cię traktował jak damę.”

Nie będę robić tutaj długiej recenzji, bo nie ma po co. Wszystko, co chciałam powiedzieć już powiedziałam. Walka jest fajną książką, przy której czas szybko zleci, nim się obejrzycie będziecie obracać ostatnią stronę, jest cieniutka, a litery w środku dosyć duże (w autobusie możecie czytać parami :D). Sceny erotyczne, dobre, „soczyste”, ale z powtarzającym się schematem. Krótko mówiąc, jeśli polubiliście Gracza, to Walka na pewno wam się spodoba. Książka na jeden wieczór, zabawna, relaksująca i przystojnym ciachem na okładce. Taki typowy romans z gorącymi scenami dla kobiet. Ogólnie to polecam i uważam, że nie będziecie się przy niej nudzić.
Moja ocena to 8/10, wysoka za to, że było zabawnie.
Pozdrawiam,
Wasza Dominika

Wydawnictwo: Kobiece
Autor: Vi Keeland
Oryginalny tytuł: Worth the Fight
Stron: 344

Za książkę dziękuję

Najlepsze książki na marzec!

Najlepsze książki na marzec!

Mamy wieczór, aktualnie powinnam siedzieć i się obijać, ale jakoś nie mogę się zrelaksować, tylko cały czas coś krąży mi po głowie. Dlatego postanowiłam, że zrobię zapowiedzi książek, jakie w marcu mnie interesują i które postanowiłam przeczytać. Znalazłam jedenaście powieści, które w jakiś sposób mnie zaciekawiły i jeśli się uda, to zamierzam je wszystkie przeczytać. W tej chwili wiem, że część z nich będzie recenzenckich, więc marzec będzie dla mnie dobrym miesiącem, pełnym małych i dużych wyzwań. Nie przedłużając, zjedźcie niżej i zobaczcie co ciekawe ukaże się w tym miesiącu.


Wydawnictwo: Filia
Autor: Renee Ahdieh
Tytuł: Gniew i Świt
Data premiery: 1 marca 2017r.
Opis: „Epicka historia miłosna inspirowana „Księgą Tysiąca i Jednej Nocy”.
Jedno życie, jeden świt.
W krainie rządzonej przez młodego, żądnego krwi władcę, każdy poranek przynosi cierpienie kolejnej rodzinie. Chalid, osiemnastoletni kalif Chorasanu, jest potworem. Co noc bierze sobie nową małżonkę, by o poranku owinąć jedwabny sznur wokół jej szyi. Kiedy ofiarą Chalida pada szesnastoletnia przyjaciółka Szahrzad, dziewczyna poprzysięga mu zemstę i zgłasza się na jego kolejną oblubienicę. Szahrzad zamierza nie tylko ujść z życiem, ale też raz na zawsze zakończyć okrutne panowanie kalifa.
Noc za nocą Szahrzad mami Chalida, snując zachwycające historie, i odwleka swój koniec, choć doskonale zdaje sobie sprawę, że kolejny świt może okazać się jej ostatnim.
Z czasem dziewczyna zaczyna rozumieć, że w pałacu z marmuru i kamienia nie wszystko jest takie, jakim się wydaje. Szahrzad zamierza odkryć prawdę. Jest gotowa odebrać życie Chalida i tym samym odpłacić mu za tak wiele skradzionych istnień.
Czy miłość zwycięży w świecie pełnym niesamowitych historii i mrocznych sekretów?”


Wydawnictwo: SQN
Autor: Jessica Khoury
Tytuł: Zakazane życzene
Data premiery: 1 marca 2017r.
Opis: „Opowiedziana na nowo baśń tysiąca i jednej nocy.
Ona jest potężnym dżinnem. On złodziejem z ulicy. Połączyła ich pradawna magia. Kiedy Aladyn odnajduje magiczną lampę, Zahra zostaje przywrócona światu, którego nie widziała od pięciuset lat. Ludzie i dżinny pozostają w stanie wojny, więc aby przetrwać, musi ukrywać swą tożsamość. Przybierając różne kształty, będzie trwać przy swoim nowym panu aż do czasu, kiedy ten wypowie swoje trzy życzenia. Wszystko się komplikuje, gdy Nardukha, potężny król dżinnów, oferuje Zahrze szansę całkowitego uwolnienia od magii lampy. Uratowanie siebie oznacza jednak zdradzenie Aladyna – człowieka, w którym Zahra… zakochała się wbrew sobie.
Teraz musi podjąć dramatyczną decyzję: wybrać między wolnością a uczuciem – zakazanym, lecz silniejszym niż wszystko, co znała do tej pory. Skrywane przez stulecia tajemnice, baśniowy świat skrzący magią, niebezpieczeństwo i miłość wbrew wszelkim zasadom.”


         Wydawnictwo: Dolnośląskie
Autor: Lucy Keating
Tytuł: Miłość ze snu
Data premiery: 1 marca 2017r.
Opis: „Alice od zawsze prowadziła podwójne życie. To prawdziwe, w którym mieszka sama z ojcem, i to drugie... we śnie! Wszystkie jej przespane noce wypełniają niezwykłe przygody i podróże, a zwłaszcza spotkania z chłopakiem o imieniu Max... Z czasem oboje szaleńczo się w sobie zakochują i Alice myśli tylko tym, aby zasnąć i znów spędzić czas z Maksem. Pewnego dnia w szkole widzi... jego! Czy to naprawdę chłopak z jej snu? A jeśli tak, dlaczego traktuje ją tak obojętnie?”






Wydawnictwo: Fabryka Słów
Autor: Patricia Briggs
Tytuł: Zew księżyca
Data premiery: 10 marca 2017r. (wznowienie serii)
Opis: „Ta opowieść „pracuje” jak dobrze wyregulowany silnik
Seksowny sąsiad Mercedes Thompson jest… wilkołakiem. Mercedes, w swoim warsztacie, próbuje naprawić furgonetkę, która przypadkiem należy do… wampira. Z drugiej strony, sama Mercy też nie jest całkiem zwyczajna, a jej związek ze światem istot ożywających nocą nieuchronnie pakuje ją w kłopoty.
Mroczne urban fantasy. Bohaterowie – zachwycająco nieludzcy.
Wilkołaki mogą być niebezpieczne, gdy wejdziesz im w drogę. Wystarczy jednak zachować ostrożność, a - raczej - nie zrobią ci krzywdy. Bez trudu ukrywają swoją naturę przed ludźmi. Tylko że ja nie jestem człowiekiem. Potrafię je rozpoznać, a one rozpoznają mnie…”


         Wydawnictwo: Filia
Autor: Kim Holden
Tytuł: O wiele więcej
Data premiery: 15 marca 2017r.
Opis: „Miłość to dziwna sprawa. Pojawia się znikąd. Nie ma w niej logiki. Nie da się jej zmierzyć.
To mieszanka uczuć i pasji – połączenie niebezpieczne, podsycające miłość... ale również nienawiść.
Poznałem obydwa te uczucia i jestem w nich ekspertem.

Zakochałem się w Mirandzie ślepo i bezgranicznie. Wyidealizowałem sobie jej obraz.
Jednak marzenia są niczym dym.
Unoszą się nad nami, nieuchwytne, aż w końcu wydaje nam się, że ich pragniemy. I potrzebujemy.

Taka była również Miranda. Ulotna niczym dym.
Myślałem, że jej pragnę. Sądziłem, że jej potrzebuję.
W końcu jednak dopadła mnie szara rzeczywistość.
Wypatroszyła mnie ze złudzeń niczym okrutny drapieżnik.
Rzeczywistość bywa podła.
Tak jak Miranda

A ja potrafię być czasem strasznym głupcem... Który mimo wszystko nadal wierzy.
W marzenia.
W ludzi.
I w miłość.”


Wydawnictwo: Kobiece
Autor: Vi Keeland
Tytuł: MMA. Walka
Data premiery: 17 marca 2017r.
Opis: „ZAWODNIK MMA – WSPÓŁCZESNY GLADIATOR UWODZĄCY NIESKOŃCZONYMI POKŁADAMI TESTOSTERONU
Okazuje się, że w życiu profesjonalnego fightera walka może mieć różne znaczenia. Nico Hunter dochodzi do wniosku, że ta pełna adrenaliny, rozgrywana w klatce nie może równać się z wewnętrznymi zmaganiami z… samym sobą.
Spokojna Elle prowadzi nudne, ustatkowane życie. Dobrą pracą i gustownie urządzonym mieszkaniem wynagradza sobie monotonię życia. Facet, z którym spotyka się już nieco ponad dwa lata nie dostarcza jej żadnych wrażeń, ale tak jest bezpieczniej. Stateczniej. Gruby mur, który przez lata budowała wokół swego serca, pozostaje nienaruszony. I dobrze. Przeszłość kobiety jest wystarczającym dowodem na to, co może się wydarzyć, jeżeli straci się kontrolę.
Wszystko zmienia się w dniu, w którym seksowny zawodnik MMA wchodzi do biura Elle. Okazuje się, że wytatuowany, umięśniony fighter wniesie niemałe emocje do poukładanego życia pięknej prawniczki.
ELEKTRYZUJĄCA POWIEŚĆ, KTÓRA WYWOŁA ROZKOSZNY DRESZCZYK EMOCJI I ROZBUDZI CHĘĆ NA NUTKĘ SZALEŃSTWA”


Wydawnictw: Zysk i S-ka
Autor: Jessica Sorensen
Tytuł: Na zawsze razem. Ella i Micha
Data premiery: 20 marca
Opis: „Ella wróciła do szkoły i próbuje skupić się na swojej przyszłości, wyrzucając z pamięci mroczną przeszłość. Jednak dramat rodzinny, któremu nie ma końca, sprawia że coraz trudniej jest jej przetrwać kolejne dni. Ella pragnie tylko Michy, ale nie pozwoli, by jej problemy stanęły na drodze jego marzeń...
Micha wpadł w wir trasy koncertowej swojego zespołu. Najwyraźniej spełnia się to, czego zawsze pragnął. Ale w głębi serca wie, że czegoś mu brakuje. Nie spodziewał się, że życie z dala od Elli będzie takie trudne. I chociaż pragnie jej bliskości, nie poprosi jej, by zostawiła college tylko po to, by być u jego boku.
Gdy Ella i Micha są razem, wszystko staje się możliwe. . . ale ostatnio tak trudno jest znaleźć czas na wspólne chwile. Kiedy nowa tragedia wstrząsa ich już rozchwianym światem, jedno z nich dokona dramatycznego wyboru, który może rozdzielić ich na zawsze...”


Wydawnictwo: OMGBooks (Znak)
Autor: Anna Todd
Tytuł: Nothing More
Data premiery: 29 marca 2017r
Opis: „Kiedy Dakota, dla której przeprowadził się do Nowego Jorku, nagle oświadczyła mu, że to koniec, świat Landona legł w gruzach. Chłopak dzieli życie między pracę a studia, wieczory spędzając przed telewizorem z Tessą – również pogrążoną w smutku po rozstaniu z Hardinem. Landon nie spodziewa się, że odwiedzająca ich czasem koleżanka dziewczyny, urocza cukierniczka Nora, zawróci mu w głowie… akurat wtedy, gdy Dakota ponownie spróbuje odnaleźć w jego ramionach schronienie. Landon czuje, że z tej sytuacji nie ma dobrego wyjścia i prędzej czy później czyjeś uczucia zostaną zranione. Co gorsza, wizytę w Nowym Jorku zapowiada Hardin. Landon jest rozdarty. Nie chce zranić uczuć Tessy, ale jednocześnie zależy mu na poprawieniu relacji z przyrodnim bratem. Będzie jednak musiał opowiedzieć się po jednej ze stron.
Internetowa sensacja, która przerodziła się w jeden z najbardziej popularnych cykli wydawniczych, w końcu doczekała się kontynuacji. Ponad miliard odsłon na Wattpadzie i setki tysięcy sprzedanych egzemplarzy uczyniły z serii After jedną z najbardziej popularnych serii ostatnich lat.”


         Wydawnictwo: Filia
Autor: Max Monroe
Tytuł: Złapać milionera
Data premiery: 29 marca 2017r.
Opis: „Randki w ciemno? Portale randkowe? Szybkie randki? Ona przerobiła już wszystko.
Georgia Cummings nie ma szczęścia w umawianiu się z facetami, a Internet wcale jej w tym nie pomaga.
Mimo usilnych starań nie potrafi znaleźć wyjścia z tego dziwacznego, alternatywnego wszechświata, w którym panowie uważają zdjęcie swojego przyrodzenia za świetną alternatywę dla rozmowy. Jeszcze raz ktoś przyśle jej dwuznaczną fotkę i skreśli mężczyzn na dobre...
Ale dlaczego nie potrafi przestać fantazjować akurat o tym gościu?
Kline Brooks jest uosobieniem niegrzecznego milionera – ma ciemne, krótkie włosy, kaloryfer jak Cristiano Ronaldo i zabójczy uśmiech.
Oprócz tego ma też zasadę – nie umawia się ze swoimi podwładnymi.
Ona również nie zamierza się do niego zbliżać.
Ich hormony mają jednak zupełnie inne plany...”


Wydawnictwo: Zły Romeo
Autor: Leisa Rayven
Tytuł: Zły Romeo
Data premiery: 29 marca 2017r.
Opis: „Cassie była uroczą dziewczyną z wielkimi ambicjami. Piekielnie zdolny Ethan miał reputację złego chłopca. Zagrali Romeo i Julię – i zmieniło się wszystko. Wielka miłość, jak w dramacie Szekspira, była im pisana. Jednak „zły Romeo” złamał „Julii” serce...
Kilka lat później grają razem na Broadwayu. Gdy spotykają się na scenie, są zmuszeni do konfrontacji z własnymi emocjami. Ethan próbuje odzyskać zranioną Cassie, jednak oboje w niczym nie przypominają siebie sprzed lat...
Czy kiedy kurtyna opadnie, ujawnią, co tak naprawdę kryje się w ich sercach?”


 
         Wydawnictwo: Sonia Draga
Autor: Kerry Drewery
Tytuł: Cela 7
Data premiera: 29 marca 2017r.
Opis: „Zamordowano uwielbianego przez tłumy celebrytę. Zatrzymana na miejscu zbrodni szesnastoletnia Martha Honeydew przyznała się do winy i zajęła miejsce w celi śmierci.
Przyszła pora, aby sprawiedliwości stało się zadość.
O losie dziewczyny decydują widzowie reality TV, którzy mają siedem dni na rozstrzygnięcie, czy oskarżona ma żyć, czy umrzeć. Nie ma już sędziów – jest publiczność z telefonami w ręku. Sprawa budzi ogromne emocje, bo po raz pierwszy w historii programu w celi śmierci znalazła się nastolatka.
Martha uparcie twierdzi, że jest winna, ale czy to ona pociągnęła za spust?
A może rzeczywistość bywa bardziej skomplikowana niż obrazy, którymi karmią nas media?
Fascynująca opowieść o tym, jak wiele jesteśmy gotowi poświęcić w imię tego, co dla nas najważniejsze.
Prawa do tytułu jeszcze przed premierą w Wielkiej Brytanii sprzedano do trzynastu krajów!”


Jak widzicie nie ma tego jakoś za dużo, ale uważam, że są warte poświęcenia czasu i ja na pewno to zrobię. Co Was ciekawi? Na co się skusicie?
Pozdrawiam,
Wasza Dominika
#151 Recenzja książki "Ponad wszystko" Nicola Yoon

#151 Recenzja książki "Ponad wszystko" Nicola Yoon

Otaczający cię świat skrywa mnóstwo niebezpieczeństw, ale czy czasem nie warto podjąć ryzyka?
Z tą książką połączyła mnie dziwna historia. Prawie rok temu zakupiłam ją, razem z kilkoma innymi lekturami, ale jakoś się tak złożyło, że nie sięgnęłam po nią aż do tej pory. Kiedy ją kupowałam, nie było na nią wielkiego szału, ja nie zagłębiałam się w opinie, tylko przeczytałam opis i po prostu wrzuciłam ją do koszyka. Leżała bardzo długo na półce obok miejsca, gdzie spędzam całe dnie, ale cały czas coś mnie powstrzymywało przed przeczytaniem. Jednak ostatnio widziałam nagonkę na tę powieść, oczywiście widziałam zwiastun, a że teraz mam więcej czasu to postanowiłam, że przeczytam. Zabrałam się za nią rano, a wieczorem miałam już koniec, w międzyczasie przeszkodziło mi kilka rzeczy, ale gdy już ją skończyłam, to nadszedł czas na przemyślenie... Czy mi się podobała, czy nie? Czy warta poświęconego czasu? Czy może jest nijaka?

Maddy jest zamknięta w szklanej bańce, tak można nazwać to, że całe swoje życie spędza w domu, bez wychodzenia, bez przyjaciół i bez jakiegokolwiek kontaktu ze wszystkim, co jest na zewnątrz. Cierpi na schorzenie, które krótko mówiąc, jest uczuleniem na cały świat. Każda rzecz, zapach, dotknięcie czegoś może wywołać reakcję alergiczną, a co za tym idzie, może umrzeć. Przez osiemnaście lat żyła w zgodzie ze swoją chorobą, dużo czytała, uczyła się przez internet i to jej wystarczało. Ale do momentu, gdy do domu naprzeciw wprowadza się nowa rodzina, a jej członkiem jest Olly, chłopak, który od pierwszej chwili zwraca na dziewczynę uwagę. Zaczyna się od nieśmiałych spojrzeń, pierwszych kontaktów mailowych czy na czacie. Lubią ze sobą rozmawiać i mogą spędzać tak całe godziny, lecz po pewnym czasie to za mało. Ta dwójka pragnie się spotkać, pomaga im w tym pielęgniarka Maddy, która przeprowadza specjalną procedurę odkażającą na Ollym, a także każe im trzymać się przeciwległych ścian w pokoju. Tego dnia wszystko się zmienia, a przede wszystkim zmienia się Maddy. Jak wiele jest w stanie zaryzykować, by żyć, tak jak marzy? Jakie konsekwencje poniesie, by przeżyć?

"Czasami czytam ulubione książki od tyłu. Zaczynam od ostatniego rozdziału i przesuwam się ku początkowi. W ten sposób bohaterowie przechodzą od nadziei do rozpaczy, od samoświadomości do zwątpienia. W romansach pary zaczynają jako kochankowie, a kończą jako dwoje obcych sobie ludzi. Książki o dorastaniu stają się powieściami o utracie sensu w życiu. Ożywają ulubieni bohaterowie."

Ta książka jest dziwna. W dobrym słowa znaczeniu. W pierwszej chwili po przeczytaniu czułam niepewność i niedosyt, bo „to już?”, ale kiedy zaczęłam myśleć głębiej nad tą książką. Zrozumiałam, że ma w sobie zadatki na bardzo dobrą powieść, która niesie ze sobą super przesłanie, genialny przekaz uczuć, a także masę cudownych tekstów, które odzwierciedlają nasze życie. Zrozumiałam, że w pewnym sensie każdy z nas jest zamknięty w takiej szklanej kuli, która nas ochrania i nigdy w pełni nie odważymy się robić tego, co pragniemy. Wiadomo jak to ja, zawsze szukam drugiego dna we wszystkim. Jednak w tej książce naprawdę takie jest, podczas czytania tysiące myśli przelatywało mi przez głowę, byłam ciekawa, jak to się skończy, czy będę potrzebowała chusteczek. Wszystkie moje domysły spełzały na niczym, nie mogłam odgadnąć jakie zakończenie przygotowała dla nas autorka.
Ponad wszystko jest napisane całkiem inaczej niż reszta książek na rynku. Ilustracje, jakie znajdziemy w środku, styl Nicoli, to wszystko jest niecodzienne i nadaje całości idealnego wyważenia. Nie jest to typowa książka dla nastolatków, ale nie jest też poważną powieścią, po której następuje książkowy kac. Bardziej bym to wpasowała pod powieści, które pozostawiają po sobie zadumę, dzięki, której zatrzymujemy się na chwilę i zastanawiamy nad wszystkim, co nas otacza. W każdym razie takie wrażenie na mnie wywarła. Następnego dnia po przeczytaniu nadal nie wiem co sądzić o niej i działa to jej korzyść, bo na pewno łatwo o niej nie zapomnę. Jestem na etapie przyswajania wiedzy i poukładania sobie wszystkich wydarzeń w głowie.

"Wszystko niesie z sobą pewne ryzyko. Nierobienie niczego też jest ryzykowne. Decyzja należy do ciebie."

Nicola Yoon to autorka, która ma swojej głowie mnóstwo pomysłów na książki i nie tylko. Razem z mężem grafikiem, który jest autorem ilustracji w książce, mogą jeszcze nie raz zabłysnąć na rynku. Jestem bardzo ciekawa tego, co jeszcze zobaczę spod pióra Nicoli i z tego, co widziałam to w maju, ma u nas wyjść kolejna jej powieść. Myślę, że na dłużej zostanę przy jej twórczości, bo jest niekonwencjonalna, świeża i niesie ze sobą cudowne przesłania. Jeśli chodzi o styl, to uważam, że trzeba po prostu w niego się wczuć, bo nie jest zły, ale inny. Oczywiście mamy w środku trochę schematów, ale nie jest przewidywalna, a to jest ogromny atut. Nie chcę zdradzać za dużo, dlatego tutaj zakończę tę recenzję.
Polecam wam tę książkę, jeśli chcecie poznać coś nowego, nieoczekiwanego i bardzo twórczego. Powieść jest cudownym źródłem inspiracji i motywacyjnych cytatów. Uważam, że warto ją przeczytać.
Moja ocena to 8/10
Pozdrawiam,
Wasza Dominika

Wydawnictwo: Dolnośląskie
Autor: Nicola Yoon
Oryginalny tytuł: Everything, Everything
Stron: 328
Data premiery: 18 maja 2016r.
#150 Recenzja książki "Szklany Tron" Sarah J. Maas

#150 Recenzja książki "Szklany Tron" Sarah J. Maas

Czasem wyjście z piekła nie jest nagrodą, a tylko początkiem innej długiej i cięższej kary.
Gdy słyszę nazwisko tej autorki, jestem jak surykatka, która wyskakuje z nory i się rozgląda wkoło, by znaleźć osobę, która wymówiła te trzy słowa „Sarah J. Maas”. Jestem zakochana w jej twórczości, serie Dworu uwielbiam i prawie wszyscy wiedzą, że nie mogę się doczekać trzeciego tomu. Jednak zanim to nastąpi minie kilka miesięcy i musiałam zatkać czymś dziurę w sercu, dlatego sięgnęłam po serie Szklany Tron. Pierwszy tom czekał na mnie bardzo długo, chyba aż trzy tygodnie, ale bałam się. Po Dworze moje oczekiwania były ogromne, jak nie większe, naprawdę poprzeczkę ustawiłam bardzo wysoko. Odwlekałam moment, gdy będę musiała usiąść i wziąć tę powieść w dłonie, bałam się, że nie okaże się to na tyle dobra, a ja będę musiała postawić słabą ocenę. Jednak w tym tygodniu przezwyciężyłam strach i zabrałam książkę z półki i zaczęłam czytać. A co znalazłam w środku?
Celaena przez prawie całe swoje życie uczyła się jak być najlepszą zabójczynią, jak być nie do pokonania i dlatego spędziła ostatni rok na karze w kopalni na niewolniczej pracy. Miała tam spędzić resztę życie, ale nieoczekiwanie do kopalni przybywa książę Dorian, który składa Celaenie propozycje nie do odrzucenia. Dziewczyna ma walczyć z najlepszymi o posadę Królewskiego Obrońcy. Niby prosta sprawa, Celaena jest pewna swojej wygrany do chwili, aż poznaje swoich przeciwników i kiedy oni zaczynają umierać w tragiczny sposób. Nikt nie wie kim jest morderca, wkoło panuje strach, a na dodatek, dziewczyna nie może przyznać się, że jest zabójczynią. Celaena musi na siebie uważać, nie może przegrać, musi walczyć do ostatniego tchu, ale sprawy nie ułatwia książę Dorian, który zanadto interesuje się dziewczyną. Co zrobić, kiedy w zamku czai się wróg, nikt nie wie jak on wygląda, a sprawy zaczynają wyglądać coraz gorzej? Kto stoi za tymi śmierciami i przede wszystkim, co zaczyna się dziać z Celaeną?

„– Co się stało? – spytał Dorian.
Oczy dziewczyny błysnęły chłodno i z zacięciem.
- Coś we mnie pękło i tyle - wyjaśniła.
- Tylko tyle masz do powiedzenia? - spytał kapitan Westfall i spojrzał na młodego księcia. - Zabiła nadzorcę i dwudziestu trzech strażników, zanim ją w końcu złapano. Od muru dzielił ją dosłownie żabi skok. Strażnikom udało się ją ogłuszyć w ostatniej chwili.”

Zostałam porwana i to nie przez byle kogo, ale przez najlepszą autorkę na świecie. Sarah J. Maas porwała mnie do niesamowitego świata (kolejny raz), nie bawiła się w uprzejmości, ale brutalnie wrzuciła mnie na głęboką wodę, gdzie nie miałam innego wyjścia, tylko nauczyć się pływać i popłynąć z nurtem akcji. Kolejny raz poznałam niesamowitą historię, która okazała się inna od wszystkich, nie jest oklepana, ani łagodna, ta autorka potrafi idealnie wyważyć emocje i akcje. Mimo że na początku się bałam, to już po kilku stronach zapomniałam o strachu, nie mogłam się oderwać, a nawet na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Jedną z rzeczy, za którą uwielbiam tę autorkę to, że nie tworzy nijakich bohaterek. Zawsze mają pazura, nie są to takie ciche, szare myszki, które trzeba ratować z opresji. W Szklanym Tronie, jak i Dworze... spotkałam silne i samodzielne bohaterki, które nie potrzebowały rycerza w lśniącej zbroi, by je uratował, same mogą to zrobić.
Podczas czytania spotkałam się z określeniem, które poznałam w Dworze „Fae”, nie chcę spoilerować, więc powiem, że to ma związek z magią i magicznymi stworzeniami. Jak tylko usłyszałam tę nazwę, wiedziałam, że jestem w domu. To określenie sprawiło, że odprężyłam się i dałam się porwać, nie musiałam się martwić o to, że mi się nie spodoba. Historia towarzyszyła mi przez wieczór i przez cały następny dzień, czytałam nawet wtedy, kiedy pilnowałam siostrzenicy, a potem, gdy zostało mi 15 stron, musiałam przerwać czytanie na dwie godziny. Uważam, że czytelnik nie powinien musieć robić takich trudnych rzeczy, szczególnie jeśli książka mu się podoba i jest zakochany w autorce.

Nazywam się Celaena Sardothien – szepnęła. – Choć moje imię nie ma znaczenia. Możesz mnie nazywać Celaeną, Lillian albo suką, a ja i tak cię pokonam.”

Sarah J. Maas moim zdaniem jest mistrzynią. Pewnie już nie raz i nie dwa ode mnie to słyszeliście, ale zapewne jeszcze nie raz to powiem, bo to prawda. Z każdą kolejną jej książką, jestem porywana do innego świata, do innej bajki, i mimo że te historie się różnią to kreacja bohaterów, stworzone krainy i przede wszystkim fabuła. To wszystko jest genialne i niepowtarzalne, a ja się czuje, jakby mogła wejść do miejsca, które zostało wymyślone po to, bym mogła się oderwać od pracy, rzeczywistości i przenieść się gdzieś, gdzie poznam bohaterkę, która stanie się bliska memu sercu.
Oczywiście polecam wam tę powieść, no po prosto to Sarah, to trzeba przeczytać. W tej chwili wiem, że przeczytam kolejne tomy i trzy następne już do mnie jadą, bo chcę zobaczyć co dalej z Celaene. Nie jest to Dwór, ale i tak uwielbiam i chętnie poznam waszą opinię o tej książce.
Moja ocena to 9/10
Pozdrawiam,
Wasza Dominika

Wydawnictw: Uroboros
Autor: Sarah J. Maas
Oryginalny tytuł: Throne of Glass
Stron: 520
Data premiery: 25 czerwca 2013r.
Za książkę dziękuję

#149 Recenzja książki "Reap" Tilie Cole

#149 Recenzja książki "Reap" Tilie Cole

Przemoc rodzi przemoc, dobroć rodzi dobroć, ale czasem trzeba połączyć te dwie rzeczy, by wyszło coś bardzo dobrego.
Seria Poranione dusze pojawiła się na polskim rynku w październiku zeszłego roku. Wtedy przeczytałam pierwszy tom Raze, ale nie napisałam recenzji, bo po prostu czytałam dla siebie. Raze okazało się strzałem w dziesiątkę, historia była inna, bardziej mroczna i przesycona agresją, walkami, seksem. Dawno nie czytałam takiej książki i wtedy poczułam miły powiew świeżości, wiedziałam, że jak tylko pojawią się kolejne tomy to na pewno przeczytam. Tak też się stało. Niedawno była premiera Reap, czekałam na tę pozycję bardzo długo i wręcz nie mogłam się doczekać, aż dorwę w swoje łapki. Szczęśliwy traw chciał, że dostałam egzemplarz od Wydawnictwa Filia, było to kompletną niespodzianką, nie miałam zielonego pojęcia, że mi wysłali. Jednak jak już trzymałam w swoich łapkach, nie mogłam się powstrzymać, tylko musiałam przeczytać!
221 jest jak dzikie zwierzę, nie ma uczuć, jest perfekcyjnym i najskuteczniejszym zabójcą wśród gruzińskich gangów. Każdy kto go poznaje powinien się go bać, gdyż 221 jest faszerowany narkotykami, które sprawiają, że jest posłuszny swojemu panu, nie zatrzyma się dopóki nie dostanie rozkazu. Pewnego dnia wszystko się zmienia, ktoś go porywa i zamyka, by wszystkie narkotyki z jego ciała wyparowały. Okazuje się, że został wywieziony do domu, w którym przebywa Talia. Początkowo dziewczyna boi się mężczyzny i nie zbliża się do niego, jednak w końcu, ciekawość zwycięża. Talia schodzi do piwnicy i poznaje 221, który jest jak zwierzę zamknięte w klatce. W pierwszej chwili chce zabić kobietę, ale szybko rodzi się nić porozumienia, a 221 zaczyna odczuwać potrzebę chronienia Talii przed wszystkimi. Tych dwoje łączy silna więź, ale niebezpieczeństwo jest jeszcze większe. Tajemnice wychodzą na jaw, śmierć czai się na rogu, twoim jedynym sprzymierzeńcem jest walka.

221 – powiedział Pan. Moje mięśnie stężały, palce zacisnęły się na sai. – Sasaklo!
Zarżnij.
Zrobiłem krok do przodu w chwili, w której tamtych sześciu rzuciło się na mnie jednocześnie. Czerwona mgła zasnuła mi wzrok, gdy wykonałem pierwsze uderzenie, a krew chlusnęła mi na pierś.”

Nie wiem co jest w tej serii, że jest tak genialna, a czyta ją się tak szybko. Wątek miłosny w tej książce to coś pobocznego, mało istotnego, najważniejsza jest zemsta, walka, agresja. I nie mówię o tym, bo to coś złego, wprost przeciwnie. Dla mnie ta surowość, wielkie pokłady agresji i zwierzęcego instynktu działa na plus, nie mogłam się oderwać od czytania. Odłożenie książki, by iść spać to była jedna z najtrudniejszych decyzji, jakie musiałam podjąć w tym tygodniu. Jednak rano, zaraz po wybudzenia nie opierałam się i od razu sięgnęłam po Reap, by dalej czytać. Wiedziałam, że jeśli nie dowiem się co się stało z 221 to nie będę mogła pracować i cały dzień będę wracać myślami do tej książki.
Tilie Cole jest autorką, która wie co zrobić, by czytelnik był gotowy poświęcić każdą wolną minutę jej książkom. Posiada niesamowicie lekkie pióro, słowa jakby same wylewały się spod jej palców, przy okazji tworząc niebanalne historie. Nie wiem czy po angielsku czyta to się równie łatwo, ale myślę, że spróbuję, gdyż ciekawość i zakończenie Reap, jakie sprezentowała Tilie jest idealnym argumentem ku temu. Chciałabym powiedzieć coś więcej, chciałabym wam zaspoilerować i rozwinąć jakoś bardziej tę recenzje, ale prawda jest taka, że zostałam w zawieszeniu. Książka była taka dobra, tak wciągają, porwała moje myśli całkowicie i cały czas siedzę myśląc o 221 i Talii. Bardzo mi się spodobało, że w książce znajdziemy nie tylko narracje od 221 i Talia, ale także innych bohaterów. Reap łamie wszystkie moje zasady: nie lubię brutalności, a w Reap, im bardziej brutalnie tym lepiej, nie lubię narracji z kilku punktów, a w Reap, uważam, że to jest genialnym zabiegiem. Ta książka naprawdę nie wpasowuje się w moje gusta i to chyba jest tym plusem, bo jest powiewem świeżości i czegoś nowego.

Zaal spuścił głowę i zobaczył kajdany na nadgarstkach i kostkach. Odwrócił się i zaczął ciągnąć za łańcuch, sprawdzając wytrzymałość metalu.
Z każdym oddechem jego wielkie mięśnie napinały się, a z piersi jednocześnie dochodził ryk. Kiedy nie mógł się uwolnić, zaczął chodzić tam i z powrotem. Jego twarz była napięta do granic możliwości, gdy wpatrywał się w ścianę przed sobą...”

Musicie wiedzieć, że nie jestem typem czytelnika, który czyta horrory, thrillery, czy nawet kryminały, więc raczej nie lubię, gdy w książce pojawia się przemoc, a już na pewno nie jakaś wielka, jestem typem łagodnej osoby (jaaaaasneee). Jednak przy Raze i Reap, dzieje się ze mną coś dziwnego, bo im brutalniejszy jest dany zawodnik, tym bardziej mi się podoba. Nie wiem czemu tak jest, ale w tej chwili jestem totalnie zakochana w Reap. Sprawdzając Goodreads widziałam, że są kolejne tomy i szczerze mówiąc, nie mogę się doczekać aż Filia wyda je wszystkie.
Świetni bohaterzy, napięcie od pierwszej do ostatniej strony, krew, przemoc, seks, akcja, wszystko w tej książce jest genialnie wymyślone i jeszcze lepiej napisane. Nie znalazłam chyba rzeczy, która by mnie raziła po oczach, albo wkurzała. Jestem zachwycona i może to dziwnie brzmi, ale zakochałam się w tej brutalnej powieści. Polecam wam z całego serca i jeśli czytaliście, którąś z części to napiszcie mi w komentarzu, którą i czy wam się podobała!
Moja ocena to 10/10
Pozdrawiam,
Wasza Dominika

Wydawnictwo: Filia
Autor: Tilie Cole
Oryginalny tytuł: Reap
Stron: 408
Data premiery: 15 lutego 2017r.
Za książkę dziękuję


[147,148] SerioMania - Mia Sheridan! Bez słów, Bez winy, Bez szans

[147,148] SerioMania - Mia Sheridan! Bez słów, Bez winy, Bez szans

Mia Sheridan to autorka, którą wiele z nas pokochało i nie mogło się oprzeć, by sięgać po kolejne jej książki. W tej chwili dwa wydawnictwa wydają jej powieści, Otwarte i Helion (editio red), w dzisiejszym poście, chciałabym się skupić na pozycjach wydanych przez to pierwsze z nich. Książki Bez słów, Bez winy, Bez szans, nie są jako tako serią, bo nie są połączone, ale przez podobieństwo okładek i tytułów można sądzić inaczej. Nie się da się przejść koło nich obojętnie, mnie się nie udało. Dlatego właśnie powstał pomysł, by zrobić notkę o tych trzech książkach, które robią furorę wśród czytelników. Pochwał nie ma końca, ale czy, aby na pewno? Czy są warte ocen, jakie zdobywają? Powiem prawdę i tylko prawdę, nawet tę najboleśniejszą! Wszystko znajdziecie poniżej.
Opisze to w takiej kolejności w jakiej zostały wydane.

[BEZ SŁÓW] Premiera: 30.03.2016r.
Ta książka była totalnym hitem! Rok po przeczytaniu wciąż jestem w szoku i nie umiem zapomnieć Archera i jego historii. To właśnie dzięki niej, pokochałam Mię i będę jej zawsze wierna. Jednak w skrócie to tak...
Archer to pustelnik, nie rozmawia z nikim, nie przyjaźni się z nikim, nikt go nie lubi, a raczej większość uważa go za dziwaka i się go boją. Jednak do miasteczka przyjeżdża Bree, która chce zapomnieć o przeszłości, kiedy widzi Archera nie może się powstrzymać by do niego nie podejść i nie zaproponować przyjaźni. Tych dwoje od pierwszych chwil łączy wyjątkowe uczucie, któremu nie mogą się oprzeć. Tylko czy tajemnice Archera tego nie zniszczą?
Okay, starczy opisu, muszę się pozachwycać się tą lekturką. Ta książka o ile się nie mylę, była w notce „10 najlepszych książek 2016 roku”, jakie przeczytałam. Czytanie było samą przyjemnością i nie mogłam się oderwać. Powieść dostałam rano, a po południu miałam skończone czytanie, podczas którego uroniłam łzy, i wzruszałam się nie raz. Absolutnie ta książka jest najlepsza, jaką do tej pory przeczytałam od Mii Sheridan. Znalazłam w niej radość, smutek, zagadkę, niesamowitego bohatera, który mnie poruszył do głębi i te emocje... tak to zdecydowanie jedna z najlepszych książek. Mój egzemplarz zdobi ścianę, z 6 półkami najlepszych lektur, jakie kiedykolwiek przeczytałam!



[BEZ WINY] Premiera: 28.09.2016r.
Z tą częścią było inaczej, bo sięgnęłam po nią długo po premierze. Kusiła mnie, ale to nie było to samo, nie miałam czasu i chęci. Zaczęłam czytać w sumie z braku zajęcia, chęci zabicia czasu. W środku znalazłam...
Kira jest bez pieniędzy, nie wie co ma robić, nie wie gdzie się udać. Kiedy jest już na granicy załamania, poznaje Greysona, który jest w podobnej sytuacji co ona. Kira proponuje Greysonowi układ, który może być korzystny dla nich obojga, jeśli tylko dojdą do porozumienia, wszystkie ich problemy odejdą w niepamięć, a oni przy niewielkim poświeceniu, będą mogli robić co chcą i spełnić swoje marzenia. Miał to być tylko czysty układ, korzystny dla obu stron, ale kiedy w interesy wkradają się uczucia, sprawy się komplikują i nic nie jest proste.
I tutaj przyznaję, zawiodłam się odrobinkę. Historia była fajna, miło się czytało, ale miałam wrażenie, że czytam harlequina, a nie powieść od Mii Sheridan. Naprawdę po Bez słów, spodziewałam się czegoś równie genialnego i porywającego, a spotkałam się ze zwykłym romansem, zabarwionym scenami erotycznymi i garstką emocji. Może miałam ciężki dzień, może gdybym przeczytała kiedy indziej to inaczej bym ją odebrała... może, może, może. Spekulować mogę bez końca, ale faktem jest, że po prostu mnie nie porwało, szczerze mówiąc niewiele pamiętam z tej książki. Poleciłabym dla tych, którzy mają wolny wieczór, chcą zabić czas, a nie wiedzą jak. W takiej chwili ta powieść sprawi się idealnie, gdyż zrelaksujecie się, wypoczniecie, ale na następny dzień będziecie mogli normalnie pracować, bo kac książkowy wam nie grozi.



[BEZ SZANS] Premiera: 1.02.2017r.
I ostatnia książką, którą chcę wam przedstawić to najnowsza powieść Mii Sheridan, która miała premierę niecały miesiąc temu. Miałam jej nie czytać, jeszcze przez kilka najbliższych tygodni, ale nie mogłam oprzeć i po prostu jednego dnia, przeczytałam.
Tenleigh (Ten) i Kyland mieszkają w przyczepach, w biednej dzielnicy, gdzie każdy martwi się o siebie i stara się wiązać koniec z końcem. Ludzie łapią się każdej okazji, a nastolatkowie marzą by wyrwać się z tej dziury. Kiedy Ten i Kyland się poznają, rodzi się między nimi nić porozumienia, przy dotyku pojawia się iskra, a myśli wciąż wracają do wspólnie spędzonego czasu. Uczucie jaki się między nimi rozwija jest wyjątkowe i rzadko spotykane, jednak oboje wiedzą, że kiedy tylko szkoła się skończy jedno z nich wyjedzie i prawdopodobnie nigdy więcej się nie spotkają. Związek od początku narażony na tragiczny koniec, dwoje młodych ludzi, którzy kochają się całym sercem i są w stanie zrobić dla siebie wszystko, byle tylko temu drugiemu lepiej się wiodło. Które z nich przerwa w takiej miłości, a kto się zmieni nie do poznania?
To jest Mia, które kocham! Historia może nie jest jakoś szczególnie wyjątkowa, fabuła nie ma porywającego wątku, który nas rozwala na łopatki, ale są niesamowite emocje, które wynagradzają nam wszystko. Autorka naprawdę się postarała i stworzyłam nam bardzo realnych bohaterów, z którymi bardzo prosto się zidentyfikować, nie mamy żadnego problemu, by poczuć to co oni. Wciągamy się w historię od pierwszych stron i nie możemy oderwać aż do ostatniej. Kiedy kończymy czytać, nie mamy kaca książkowego, ani nie pozostaje żaden niedosyt, jesteśmy po prostu spokojni i napełnieni dobrą energią, którą możemy jakoś spożytkować.

Bardzo się cieszę, że skusiłam się na tę część i nie dałam się zrazić wcześniejszymi książkami. Uważam, że Bez słów i Bez szans to najlepsze książki Mii wydane w Polsce. Tytułów jest dużo więcej, ale te dwa są najbliższe mojemu sercu i mnie w żadnym stopniu nie zawiodły, a raczej sprawiły, że dalej będę wyczekiwać kolejnych książek tej autorki.
To już tyle w tej SerioManii, mam nadzieję, że przypadła wam do gustu. Zostawcie komentarze i powiedzcie, czy czytaliście, którąś z tych części i która podobała wam się najbardziej.
Pozdrawiam,
Wasza Dominika
Copyright © 2014 Dominika Szałomska , Blogger